.

piątek, 26 maj 2017 08:48

Szkoła POD Żaglami

Napisane przez 

 

Filmowa relacja z wyprawy na Mazury:  https://youtu.be/62fnebthOPk

O tym przekonaliśmy się podczas wycieczki na Mazury. Wyjazd był kontynuacją ubiegłorocznej „Szkoły pod żaglami”. Ku przygodzie wyruszyli uczniowie z trzech gimnazjów
z terenu naszej gminy: z Zaleszan, Zbydniowa i Turbi. Wyruszyliśmy w niedzielę ok. godziny 23:00. Droga minęła nam w miłym towarzystwie. Na miejscu, czyli w naszym porcie docelowym, Rynie, byliśmy już około 11:00.

Zaraz potem poznaliśmy sterników i opiekunów. Kierownik wycieczki, pan Adam Surma,  przedstawił nam program pobytu oraz zasady, których musimy przestrzegać. Głos zabrał także nasz komandor - Marek Gutkind.

Następnie opiekunowie zajęli się podziałem przywiezionego prowiantu. Nieoceniona była pomoc Izy Skucińskiej i Zuzi Elżakowskiej, które wykazały się aktywnością i włączyły w  sprawne przygotowanie paczek z żywnością dla załogi każdego jachtu.

Po „zakotwiczeniu się”  uczestnicy otrzymali pierwszą lekcję żeglowania. Dowiedzieli się, co i gdzie znajduje się na łodzi i jakie zadania będą wykonywać w następnych dniach. Dopiero wtedy można było wypłynąć. Na wodzie niektórzy uczyli się, a mistrzowie (uczestnicy „Szkoły pod żaglami” z zeszłego roku) doskonalili swoje umiejętności żeglarskie. Po kilku godzinach pływania, obserwowania urozmaiconej flory i fauny dopłynęliśmy do celu, którym był port w Mikołajkach. Miasto nas zachwyciło. Jedną z atrakcji był zmarznięty bocian przechadzający się po rynku, niedaleko fontanny.

Temperatura powietrza nie była zbyt wysoka, więc niektórzy próbowali iście niekonwencjonalnych sposobów, aby się rozgrzać. Po zapoznaniu się z terenem udało się nam przyrządzić pierwszy posiłek na wodzie, który wszyscy zjedli z apetytem. W końcu któż nie byłby głodny po tylu godzinach spędzonych na wodzie? Następnego dnia, zaraz po śniadaniu, postawiliśmy żagle i popłynęliśmy w kierunku miejscowości Ruciane-Nida. Tym razem nasz rejs został uatrakcyjniony przepłynięciem przez śluzę o wdzięcznej nazwie Guzianka. Oj, ciasno tam było…, ale manewr na szczęście  zakończył się sukcesem. Dosłownie chwilę później spotkała nas przykra niespodzianka - zaczął padać… śnieg. Niestety, nic nie wyszło z planów lepienia bałwana L, gdyż ów nieszczęsny opad zaraz stopniał, a my po długiej podróży w końcu dopłynęliśmy do celu.

U kresu dnia czekała nas niespodzianka - ognisko. Wieczór spędziliśmy wszyscy razem w miłej atmosferze. Niestety, wszystko co miłe szybko się kończy i wkrótce musieliśmy wrócić na łodzie. Tam jednak nikt nie miał zamiaru spać. Oglądaliśmy filmy, słuchaliśmy muzyki, a nawet… graliśmy w karty -tę rozrywkę preferowano na większości jachtów.

              Następnego dnia rano część grupy obrała kurs na Mikołajki, zaś niektórym udało się zwiedzić Galindię - Mazurski Eden - kolebkę pradawnych mieszkańców Krainy Tysiąca Jezior. Obiad w postaci pysznej pizzy zjedliśmy w jednej z restauracji.Wiele osób nie chciało tego dnia zasypiać, dlatego niektórzy odbywali wieczorne spacerki, podziwiając uroki miasta nocą.

W kolejnym dniu,  po codziennej porannej rutynie higieniczno-śniadaniowej dowiedzieliśmy się, że w końcu popłyniemy na Śniardwy. Wcześniej nie było to możliwe ze względu na pogodę – wiał  mocny wiatr i fala była wysoka. Jezioro zachwyciło majestatycznością i pięknym dziewiczym krajobrazem.

Po złożeniu masztu przepłynęliśmy pod kilkoma mostami i obraliśmy kurs na port macierzysty - Ryn. Dla niektórych był to czas na zakupy, a sportowcom udało się znaleźć boisko
do siatkówki i piłki nożnej, na którym spędzili aktywne popołudnie.

Wieczorem odbyło się ognisko, podczas którego organizatorzy podziękowali sternikom oraz opiekunom za ich pracę. Zostały wręczone pamiątkowe dyplomy i książki.

         Rankiem miny mieliśmy nieszczególne, ponieważ nikt nie chciał stąd wyjeżdżać. Po spakowaniu i zdaniu łodzi, ruszyliśmy w drogę powrotną do domku. Wstąpiliśmy na obiad do McDonalda. A potem… - w każdej z miejscowości czekali zniecierpliwieni i stęsknieni rodzice. Opowieściom nie było końca.

Wycieczka z pewnością zapadnie nam wszystkim w pamięć. Nie tylko dlatego, że w maju padał śnieg, temperatura spadała wieczorami do 3 stopni C, a w nocy był mróz. Przede wszystkim zobaczyliśmy,  jak można ciekawie spędzać czas, mieliśmy możliwość poznania nowych dziedzin wiedzy, nieznanych aspektów życia. Solidarność, przyjaźń, odpowiedzialność, odwaga, tolerancja, szacunek dla drugiego człowieka - to wartości, które stanowiły swoisty kodeks obowiązujący podczas rejsu, kodeks, który powinien stać się kręgosłupem moralnym w naszym późniejszym życiu. Mamy nadzieję, że takich wycieczek jak ta w przyszłości w naszej szkole nie zabraknie i więcej osób będzie chciało przeżyć taką wspaniałą przygodę.

 

Serdecznie dziękujemy sponsorom i organizatorom wyprawy.

 

Czytany 1088 razy Ostatnio zmieniany piątek, 26 maj 2017 09:10
Więcej w tej kategorii: « Nowy Kurier Sport »