.

niedziela, 10 czerwiec 2018 16:01

"Szkoła pod żaglami 2018"

Napisane przez 

 

 

Ta maksyma nie jest obca uczniom i nauczycielom zbydniowskiej szkoły. W ramach tzw. „Szkoły pod żaglami” w dniach 21-25 maja 2018r. odbył się kolejny rejs. Po mazurskich jeziorach pływaliśmy już po raz trzeci!

W niedzielę około godziny 22 wyruszyliśmy w podróż. Obraliśmy kurs na Ryn. Podróż autobusem minęła nam całkiem nieźle, szczególnie, że odbywała się w towarzystwie uczniów z różnych szkół: Zbydniowa, Zaleszan, Turbi, Skowierzyna i Pilchowa. Na miejsce dotarliśmy rankiem. Obowiązkowa była wizyta w supermarkecie – musieliśmy przecież zgromadzić potrzebne nam zapasy. W końcu znaleźliśmy się w porcie macierzystym o wdzięcznej nazwie Bocianie Gniazdo. Poznaliśmy tam naszych sterników, a następnie zapakowaliśmy bagaże do łódek. Bardzo ważnym punktem programu była odprawa przeprowadzona przez organizatora wycieczki Pana Adama Surmę. Nasz wycieczkowy bosman - Pan Bogdan Strzelecki - przypomniał nam również zasady żeglowania. Niektórzy się dowiedzieli, a inni przypomnieli sobie, że należy zwracać uwagę przede wszystkim
na bezpieczeństwo. Ważna jest także skuteczność oraz elegancja. Niedługo potem poznaliśmy (każda załoga na swojej łodzi) zasady poruszania się po jachcie, a także nasze zadania i organizację pracy podczas rejsu. Po tych wszystkich „procedurach” w końcu mogliśmy wypłynąć.

Pogoda sprzyjała: świeciło słońce, a wiatr był idealny, żeby rozłożyć żagle i cieszyć się swobodą. Niestety, już wtedy musieliśmy zmierzyć się z rzeczywistością i zapamiętać, który z żagli to fok, a który grot. Na łódce znajduje się również bardzo dużo lin. Należało więc słuchać sternika
i odpowiednio wykonywać jego polecenia, aby prawidłowo wykonać dane zadanie. Później mieliśmy kilka godzin słodkiego lenistwa. Mogliśmy spokojnie wystawiać blade twarze na gorące mazurskie słońce, mogliśmy chłonąć spokój i wsłuchiwać się w delikatne dźwięki, które wydawała woda, uderzająca o burtę. Marzenie... Mogliśmy w końcu odpocząć, choć niektórzy sternicy twierdzili, że powinniśmy także trochę popracować. Zmienialiśmy więc w międzyczasie kierunek foka, czyli mniejszego żagla z przodu łódki lub rozwijali grota.

Po południu dopłynęliśmy do portu Mila w Kamieniu. Wieczorem odbyło się ognisko, ale mieliśmy także możliwość pogrania w siatkówkę, ogromne szachy, czy zabawę na placu zabaw J.

       Następnego dnia czekała nas niespodzianka. Okazało się, że chętni mogą wsiąść na skuter wodny! Ale to była zabawa! Jeden ze sterników, Pan Basiński, zadbał, aby te kilka sekund na wodnym motorze pozostały dla nas  niezapomnianymi chwilami. Serdecznie dziękujemy J. Niestety, podczas kolejnego przejazdu zdarzył się wypadek… Pojazd, zupełnie przypadkiem, zaliczył wywrotkę. Wydarzenie to sprawdziło umiejętności pływackie naszych chłopców (egzamin zdali na piątkę z plusem).

Rano załogi musiały umyć pokłady żaglówek (to właśnie element elegancji), choć z niektórych dochodził jedynie zapach przyrządzanego  jedzenia. Niedługo potem udało nam się wypłynąć. Znowu wszyscy musieli troszkę popracować, co zresztą zaraz zostało nagrodzone relaksem.  Chętni dopłynęli do Leśniczówki Pranie. Tam mieliśmy okazję zwiedzić Muzeum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Okazało się to bardzo ciekawym przeżyciem, ponieważ wewnątrz niewielkiego domku, został odtworzony gabinet pisarza. Szczególnie interesujące okazały się rękopisy, a także listy. Oczywiście nie mogło zabraknąć wspólnych zdjęć J. Spędziliśmy tam bardzo miłe chwile. Zaraz potem musieliśmy popłynąć do portu. Tym razem mieliśmy cumować w przystani Pod Dębem. Tutaj także nie zabrakło atrakcji. W miejscowej restauracji mogliśmy posłuchać szant pięknie śpiewanych przez grupę mężczyzn.

   Dla osoby postronnej, nasza wyprawa mogłaby się wydawać monotonna. Rankiem wstawaliśmy, myliśmy pokład, jedliśmy śniadanie, wypływaliśmy, żeglowaliśmy po jeziorach, wracaliśmy do portu. I tak przez pięć dni… Dla nas jednak wspólnie przeżyte chwile układały się w niesamowitą przygodę.

              Kolejnym naszym celem był port w Mikołajkach. Aby tam dotrzeć, musieliśmy przepłynąć przez śluzę o wdzięcznej nazwie „Guzianka”, a także kilka razy składać żagle. Dzięki temu mogliśmy przepłynąć pod mostami. Właściwie przez cały czas towarzyszyły nam „stada” kaczek czy łabędzi, a także niezliczone rybitwy, które zostały solidnie dokarmione J. Kiedy już w końcu dotarliśmy na miejsce, naszym oczom ukazał się okazały budynek - Hotel Gołębiewski! Tam mieliśmy możliwość wypluskania się w basenie. Oprócz zjeżdżalni, skorzystaliśmy z jacuzzi, sauny parowej, a ci bardziej odporni na zimno weszli nawet do jaskini śnieżno-lodowej. Brrr! Wieczorem każdy był nie tylko umyty, ale i uśmiechnięty od ucha do ucha. Nie był to jednak koniec wrażeń. Szczęścia wycieczkowiczów dopełniła pizza. Odbyła się także „ceremonia wręczenia podziękowań”. Nasi sternicy oraz opiekunowie otrzymali podziękowania, drobne upominki, a przede wszystkim gromkie brawa. Byli to: Bogdan Strzelecki, Magdalena Malicka, Przemysław Biesiadecki, Witold Kołodziejczyk, Zbigniew  Dec, Jarosław Zbanuch, Marian Godawski, Iwona Czernecka, Wiesław Czernecki, Marek Bażant, Mariusz Basiński, Sebastian Pac, Paulina Kułaga, Sławomir Domin, Natalia Godawska, Dariusz Cubera.

Zachód słońca zachęcił niektórych do spacerów. Mikołajki nocą wyglądały magicznie i niepowtarzalnie.

  W czwartek musieliśmy niestety wrócić do portu w Rynie, gdyż młodzież z Zaleszan wcześniej żegnała się z Mazurami. Niektórzy z pozostałych skorzystali z okazji i postanowili zakosztować kąpieli w nieco chłodnej wodzie ryńskiego jeziora. Wieczorem tradycyjnie odbyło się ognisko. Zabawom nie było końca, ponieważ szef zawiesił ciszę nocną (wzbudziło to oczywiście u wszystkich ogromną radość). Wędrówkom i nocnym spotkaniom nie było końca.

Następnego dnia mieliśmy niestety opuścić to piękne miejsce…, ale hola, hola… najpierw czekało nas sprzątanie jachtów. Pan z obsługi bardzo dokładnie sprawdzał każdą łódkę, dlatego dość długo czekaliśmy na odjazd. Kiedy w końcu zdaliśmy ostatni jacht, zapakowaliśmy się do autobusu i ruszyliśmy w trasę! Szkoda było zostawiać Mazury, ale cieszyliśmy się również z powrotu do domu. Po drodze, jak zwykle, wstąpiliśmy do McDonalda. Po kilku godzinach podróży w dobrym towarzystwie i przy dźwiękach muzyki dojechaliśmy do domu. Tam czekali już stęsknieni rodzice.

 Żeglarska trasa prowadziła nas przez niezwykle malownicze obszary Wielkich Jezior Mazurskich. Podczas rejsu bawiliśmy się żeglowaniem, chętni przejmowali stery, by samodzielnie poczuć moc i urok żeglarstwa – jachtu pod pełnymi żaglami. W ciągu tych kilku dni udało nam się wiele przeżyć, wiele zobaczyć i dużo nauczyć. Z niecierpliwością oczekujemy kolejnych żeglarskich wyzwań i przygód.

  Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania tej wyprawy: Panu Adamowi Surmie, sternikom, opiekunom, a także samym uczniom, stwarzającym miłą, sympatyczną i towarzyską atmosferę.

Wyjazd nie byłby możliwy bez pomocy sponsorów:

Lesława Kwitkowskiego - Metal-Odlew Stalowa Wola Sp. z o.o.,
Banku Spółdzielczego w Zaleszanach,

Zofii Bełzak i  Firmy „Sezam” PPHU Piekarnia – Stalowa Wola,

Damiana Laskowskiego - Polska Grupa CNC-Zaleszany,

Piotra Sarnowskiego - „SARNOX” – PLOTERY & OBRABIARKI  - Zaleszany,

Firmy Pizzeria Fiori – Stalowa Wola,

Janusza Zarzecznego - Starosty Powiatu Stalowowolskiego,    

Pawła Gardego - Wójta Gminy Zaleszany,

Ppłk. Radosława Podolskiego - Dowódcy 3 Batalionu Inżynieryjnego w Nisku,

Gminnej Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Zaleszanach,

Adama Krępy  - Federal-Mogul Gorzyce  Sp. z o.o,

którym serdecznie dziękujemy.

Ahoj, przyjaciele!

Aleksandra Krajanowska

Czytany 1225 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 10 czerwiec 2018 16:07
Więcej w tej kategorii: « Sport Sport »

Kalendarz

październik 2018
npwścps
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
listopad 2018
npwścps
123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930

Licznik odwiedzin

Dzisiaj4
Wczoraj58
Ten tydzień394
Ten miesiąc1309
Razem97497

Currently are 123 guests and no members online

Poczta